[content goes here]

List otwarty do Zuzanny Ziomeckiej w sprawie jej felietonu z “Wysokich Obcasow” z dnia 3 maja 2012

Posted on: May 24, 2012

Szanowna Pani!

W związku z pani felietonem o żywności modyfikowanej genetycznie w popularnym magazynie dla kobiet “Wysokie Obcasy”, mamy do Pani kilka pytań:

1) Pisze Pani

Kobietom od pokochania do troski jest blisko, więc mój romans z kukurydzą szybko zamienił się w walkę z GMO

Czy zdaje sobie Pani sprawę, że tego rodzaju twierdzenia, nie oparte na żadnej empirycznej obserwacji, przyczyniają się do rozprzestrzeniania się niekiedy bardzo szkodliwych stereotypów dotyczących płci? Dlaczego uważa Pani że od pokochania do troski blisko jest kobietom a nie mężczyznom? Na czym opiera Pani takie swoje twierdzenie? Czy nie zgodziłaby się Pani, że nieodpowiedzialne jest umieszczanie na łamach popularnych czasopism o dość wysokim czytelnictwie takich nieprzemyślanych aforyzmów, propagujących stereotypy?

2) Dalej, twierdzi Pani że:

Gorzej z wpływem tej kukurydzy na człowieka. Wprawdzie nie ma badań, z których by wynikało, że GMO szkodzi, ale samo to już jest zastanawiające.

Skąd posiada Pani informacje, że nie dysponujemy badaniami na temat domniemanego szkodliwego wpływu żywności modyfikowanej genetycznie na zdrowie człowieka? Proszę o podanie źródła informacji, gdyż ja sama posiadam informacje zupełnie sprzeczne z Pani informacjami i chciałabym je w miarę możliwości zweryfikować.

Dalej, być może źle zrozumiałam powyższe dwa zdania, ale czy chce Pani w nich zasugerować, że brak badań może być pośrednio dowodem na szkodliwość, czy też: że brak dowodu jest pośrednio również dowodem na coś? Czy zdaje sobie Pani sprawę z absurdalności takiego twierdzenia?

3) Pisze Pani:

Amerykańska Akademia Medycyny Środowiskowej (AAEM) oświadczyła trzy lata temu, że lekarze powinni odradzać wszystkim pacjentom spożywanie GMO, gdyż wiąże się z tym ryzyko bezpłodności, upośledzenia systemu odpornościowego, przyspieszonego procesu starzenia się, kłopotów z regulacją insuliny i ze zmianami w organach wewnętrznych oraz systemie trawienia. Ta lista zagrożeń pojawiła się jednak za późno.

Skoro jednak, jak zauważa Pani wcześniej, co zaznaczyłyśmy powyżej, miałoby nie być żadnych badań nad wpływem żywności modyfikowanej genetycznie na zdrowie człowieka, skąd Amerykańska Akademia Medycyny Środowiskowej czerpie informacje o jej szkodliwości? Skąd takie szczegółowe wyliczenie skutków spożywania modyfikowanej genetycznie żywności, skoro nie przeprowadzano na ten temat żadnych badań?

Czy Amerykańska Akademia Medycyny Środowiskowej przeprowadziła na ten temat własne badania, w jeśli tak, to czy ukazały się one w recenzowanych naukowych publikacjach? I wreszcie, czy Amerykańska Akademia Medycyny Środowiskowej jest instytucją państwową czy prywatną? Czy nie występuje tu żaden konflikt interesów? Czy nie jest ona finansowo zaangażowana w projekty konkurencyjne wobec Monsanto? Czy przestrzega ona naukowych standardów? Proszę o źródło Pani informacji, w przeciwnym bowiem razie będę zmuszona sądzić, że zmyśliła Pani wszystko.

4) W całym tekście nazywa pani żywność modyfikowaną genetycznie “G-MOnsterami” i ” kukurydzą i jej frankensteinową odmianą, czyli kukurydzą modyfikowaną genetycznie”. Mimo tak mocnych słów krytyki nie jest pani w stanie przedstawić żadnych faktów dotyczących “monstrowatości” czy “frankensteinowatości” opisywanej przez Panią żywności, oprócz oczywiście twierdzeń Amerykańskiej Akademii Medycyny Środowiskowej, które są poparte badaniami, których, jak Pani sama przyznaje szczerze trochę wyżej, wcale nie ma. Czy wobec tego, że pozwolę sobie pociągnąć Pani metaforę, nie jest Pani jak tłum rozwścieczonych wieśniaków z widłami i pochodniami, ścigający stworzonego przez Frankeinsteina “potwora”? Czy w ogóle przeczytała Pani książkę Mary Shelley i zrozumiała z niej choć słowo?

W tym kontekście Pani słowa końcowe o

Trzeba być odpornym na marketing producenta szukającego rynku ignorantów, którzy nie widzą związku między tym, co jedzą, a tym, jak się czują i wyglądają.

ignorantach brzmią szczególnie komicznie. W pięciu akapitach tekstu nie zdołała Pani przedstawić ani jednego udokumentowanego faktu, który świadczyłbyo  jakimkolwiek wpływie żywności modyfikowanej genetycznie na ludzkie zdrowie. Czy nie uważa Pani wobec tego, że przedstawianie przez Panią wywołanych ignoracją osobistych lęków jako realnych  zagrożeń dla wszystkich konsumentów, i to na łamach ogólnopolskiego czasopisma, jest co najmniej nieetyczne? Czy nie widzi Pani, jak Pani kłamie?

Z wyrazami szacunku etc etc

(H/T do Królowanocy za zauważenie badań, które są, i których nie ma)

Advertisements
Tags:

4 Responses to "List otwarty do Zuzanny Ziomeckiej w sprawie jej felietonu z “Wysokich Obcasow” z dnia 3 maja 2012"

Co mogę dodać poza “piękno, dobro i kucyponki?”. Chyba nic. Chętnie bym się natomiast dowiedziało czegoś o tej AAEM, ale guglać mi się nie chce…

Wyglada na to, ze to jacys almedzisci sa, nawet googiel podpowiada “cranks”, lol
To samo widzisz, wielki autorytet

Z Wikipedii: “The AAEM has been cited as an illegitimate organization by Quackwatch.”

ZZ is an idiot. Doesn’t do her research and isn’t competent enough to write about any subject unless it’s fashion (actually, nvm, those glasses and that face disproves this too)

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: