[content goes here]

Archive for October 2013

W jednym z antykwariatów, które od czasu do czasu odwiedzam, przeglądałam niedawno książki, z przykrością zauważając, że nie ma już jednej, którą planowałam kupić, ale o której chwilowo zapomniałam.

Na cztery tygodnie.

Jak zazwyczaj bywa w takich sytuacjach, im bardziej książka nie leżała na półce, tym bardziej chciałam ją kupić. Sympatyczny pan sprzedawca spojrzał na mnie bezradnie; resztę dnia spędziłam z nienawiścią myśląc o złym, głupim człowieku, któremu wydawało się, że ta książka jest mu do czegoś potrzebna albo w jakiś sposób dla niego interesująca, otóż, nie miał racji, to była moja książka, nawet jeśli nie jeszcze nie była moja, czasem przedmioty mają problemy z tożsamością i właściwym poczuciem przynależności.

Poszukiwania na internecie nie przyniosły rezultatu i po pewnym czasie zapomniałam o złym,  głupim człowieku, który zabrał moją książkę.

 

Aż do wczoraj, kiedy znalazłam ją przypadkowo na moim własnym biurku. Człowiekiem, który mnie podkupił, byłam ja (albo mój sobowtór?).

 

 

Advertisements