[content goes here]

notatka na marginesie

Posted on: June 15, 2014

Dużo ostatnio myślę o tym czymś, co powoduje, że ludzie nie zmieniają zdania albo je zmieniają, że jedni wolą jeden rodzaj filozofii a inni drugi, że różni ludzie lubią różne książki, że w różnym tempie rozumieją różne teorie i w różnym tempie czytają książki, i wreszcie o Kuhnie, bo myślę, że gdzieś to wszystko da się połączyć w jedną całość.

Czym jest nuda? Czym jest zainteresowanie? Czemu jedne rzeczy interesują bardziej niż inne? Czemu czytam i rozumiem szybciej coś, co mnie interesuje, nawet jeśli tekst jest obiektywnie trudniejszy? Czemu kiedy czytam Sebalda, czuję się, jakbym płynęła albo unosiła się w powietrzu, nie muszę się nad niczym zastanawiać, ale mam wrażenie, że to ja sama myślę, to co czytam, że sama myślę, to co już zostało przez Sebalda napisane? Jak nazwać to coś, co powoduje, że książki Sebalda bardziej do mnie pasują niż książki Bernharda? Nie chodzi przecież o to, że nie lubię Bernharda, ale mimo to jest w nich coś, co wymaga ode mnie uwagi, coś co powoduje, że odbieram je jako obce. Jest coś takiego, co powoduje, że do niektórych tekstów albo wywodów logicznych moje myślenie pasuje bardziej niż do innych, są już trochę moje, zanim jeszcze wiem, że w ogóle istnieją.

Co powoduje, że niektóre teorie filozoficzne albo naukowe, albo inne opisy zjawisk czy faktów rozumie się od razu, jak po pstryknięciu guzika, a innych po prostu nie? Co powoduje, że niektórzy nie są w stanie zrozumieć, jaki sens istnieje w wielu współczesnych teoriach filozoficznych, które krytykują niektóre założenia filozofii post-oświeceniowej?

Dlaczego ktoś po pierwszym zetknięciu z feminizmem bez większego trudu widzi, jak działa cały system opresji i jest w stanie przez analogie organizować swoje myślenia tak, żeby opisać różne zjawiska, dotąd niezrozumiałe, według nowego paradygmatu, a ktoś inny ma taki umysł, który jakby sam buntuje się przeciw zrozumieniu takich rzeczy? Znowu, trudno wyobrazić sobie, żeby poziom trudności miał tu jakiekolwiek znaczenie, musi tu chodzić o coś, co tkwiło w sposobie myślenia czy budowania systemów myślowych czy w ogóle postrzegania już wcześniej, coś co blokuje rozumienie i przyswajanie jednych informacji a umożliwia innych (albo tylko blokuje, albo tylko umożliwia.

Dlaczego łatwiej czyta mi się Prousta a nie Joyce’a? Dlaczego ucząc się pierwszy raz o poststrukturalizmie myślałam, że to wszystko gdzieś ma sens, a słuchając teraz o nowszych, modnych kierunkach w filozofii, rozumiem wszystkie zdania, ale wywód w który się układają, odbieram jako bezsensowny? Co powoduje, że jestem niewierząca i nie byłam w stanie wierzyć w obecność nadprzyrodzonego wszechwiedzącego agenta nawet kiedy chciałam?

Myślę, że muszę przeczytać Kuhna jeszcze raz, od nowa.

 

Advertisements
Tags:

2 Responses to "notatka na marginesie"

czyta się jak poezję
a poza tym, kiedy olśnienie feministyczne człowieka dopadnie, to słysząc kolejny raz “wszystko tłumaczysz patriarchtem” zaczyna wątpić czy jego umysł go oszukuje, czy inni nie widzą oczywistości… tym bardziej kiedy pomyśli o tych, dla kórych “teorią wszystkiego” jest”:
– brak wolności gospodarczej
– zalew muzułmanów
– homolobby
🙂

❤ no ale gdzie sa fakty i wzory ukladaje sie w logiczna calosc, a gdzie jest "brak dowodow to dowod"? no i wiadomo, zawsze ma sie sklonnosc do widzenia wzorow zbyt czesto, to w ogole cos koniecznego dla ludzkiego mozgu, ale przeciez caly paradygmat ogolnie jest sluszny; w razie czego sie cos tylko bedzie korygowac ^^

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: