[content goes here]

la triste tropique

Posted on: June 20, 2014

Tydzień temu spotkałam się po raz pierwszy z określeniem “samotność doktorancka”, nie wiedząc jeszcze, jak bardzo okaże się ono istotne dla opisania codzienności mojej i moich znajomych i przyjaciół.

“Samotność doktorancka” jest szczególnym rodzajem samotności ludzi, którzy spędzają dużo czasu na czytaniu, uczeniu się, zapamiętywaniu i myśleniu w społeczeństwie, gdzie wszystkie te czynności (stany?) są podsumowane z kpiącym lekceważeniem. Objawia się w desperackich próbach zainteresowania rozmówców tematami uważanymi powszechnie za nieużyteczne (dla taniej, nisko wykwalifikowanej siły roboczej), a więc nieinteresujące, rozpaczliwym przywieraniem do ludzi okazujących chociażby odrobinę zainteresowania, rozedrganymi próbami nawiązania kontaktu w poprzek dziedzin i innych podziałów, czasem też nachalnym wciskactwem.

Często to na pewno produkt wtórny przyjmowania wartości propagowanych przez ideologów neoliberalnego wielkiego kapitału za swoje albo za powszechnie obowiązujące. Ile z nas łapało się na tym, że na pytanie “co robisz?” odpowiada, że nic ciekawego? A przecież sama mogłabym słuchać godzinami o ciekawych rzeczach, które robią, których nauczyli się, które badają, które przeczytali, które zapamiętali inni.

Powiedzcie mi coś ciekawego?

Advertisements

8 Responses to "la triste tropique"

to jest w’ohle szerszy problem, np. w polackim srodowisku pracy (pphu janusz herbu śrubex) jakikolwiek czitczat o roznych oczywizmach (wysokie podatki, zlodziejskie costam, pasozyty i roszczeniowcy), na ktory kazdy czlowiek, ktory ma mozg musi zareagowac “pleciecie bzdury” i przywolac odpowiednie dane konczy sie kiwaniem glowa i “no dobrze, fajnie ze to wiesz, ale czy mozesz cos na tym zarobic”; no wiec nie, kurwa, nie moge zmonetyzowac moich rozwazan nad filozofia systemu bankowego albo tego, co wiem o jakichs niszowych duperelach, ktore zajmuja mi cale dnie, ale nie oznacza to, ze bycie tepym bucem, ktory interesuje sie tylko tym, skad miec na kolejna rate lizingu na samochody jest jakkolwiek lepsze

Eli – to nie jest polactwo. To generalne buractwo. Wypadłem z obiegu nauki na rok w jukeju i spotkałem się z dokładnie tym samym zjawiskiem. Fura, skóra i komóra były są i będą najważniejsze. “Myszy łapiesz? I co z tego masz?” “Ja tam książek czytać nie lubię, wolę iść do centrum handlowego i oglądać dziewczyny”.

Byłem ostatnio w Danii na konferencji, a wczoraj wróciłem z Berlina z warsztatów i wykładu, nie byłem tam samotny. W Berlinie trzeba było okrągłego stołu, Anglika, 3 Amerykanów, 2 Niemców, Turczynki, Brazylijki i mnie żebyśmy mogli rozmawiać dokładnie się rozumiejąc. Szkoda, ze dzieje się to tak rzadko.

@Eli
no wiem, wlasnie wiem, jest takie cos, ze albo natychmiast cos trzeba przelozyc na pieniadze, albo na seks, albo ugotowac (a tymczasem jest na wszystko czas i miejsce przeciez)

@ekolog
to jest najbardziej denerwujace i bezsensowne, bo ci ludzie w koncu dokladaja w ten sposob swoja mala cegielke do budowy ideologii, ktora ich tez zniszczy, dla ktorej sa tylko cialami, ktore maja wykonywac prace, dopoki nie stana sie zbedni, chyba nie ma nic smutniejszego, niz czlowiek, ktory sie widzi jako trybik w kapitalistycznej maszynie ciaglego urojonego wzrostu i odpowiada mu to

@fronesis
zazdroszcze, zazdroszcze strasznie, tez mam konferencje, niedlugo, taka wielka i miedzynarodowa, i mam nadzieje, ze bede siedziec i sluchac i sluachac i bedzie cudownie ^^

ja moge cos ciekawego: czy wiesz ze, przecietny film amerykanski z budzetem powyzej sredniej jest obecnie montowany jakies osiem razy szybciej, niz w roku 1950? (niekoniecznie oznacza to ze tempo akcji jest szybsze ale po prostu wspolczesnie nawet scena zwyklej konwersacji jest krecona za pomoca >20 ujec, bo przy kazdej wymianie zdan robia zblizenie na twarz akurat mowiacego aktora, a kiedys nie)

znam ten uczuc, zwlaszcza, ze bedac z polski powiatowej mam go duzo gorzej. ktos sie pyta “a na co idziesz”, ja “sinologia albo mechatronika”, a ten ktos nie wie, co to jest; co w sumie nie jest jakims zlem, kto pyta, nie bladzi, ale zamiast pytac oni zwykle chichraja sie ze jakies wymyslone kierunki

;_;

o, nie wiedzialam! 🙂

tez sie spotykam z takimi reakcjami, kiedy mowie, ze jestem asyriolozka – polska powiatowa, wydaje mi sie, jest zupelnie podobna do polski stolecznej ^^; ale to bardzo ciekawe rzeczy, ktore chcesz robic (czemu nie obie na raz? ja sie nie moglam zdecydowac miedzy japonistyka a asyriologia, wiec poszlam na obie ^^v z drugiej strony, wtedy nikt nie kazal nam placic za drugi kierunek)! zycze powodzenia ❤

dzieki! ❤

nie ide na oba na raz poki co, bo wole sie na pierwszym roku skoncentrowac na jednym, a dobrze. no i rozbieznosc uczelni (poza warszawa nie ma w polsce miejsca gdzie jednoczesnie bylaby dobra polibuda i dobra sinologia, a do wawy trudno się dostac). co nie znaczy, ze nie planuje ewentualnie ukonczyc tego i tego ^-^

Oj, czemu od razu trudno do Warszawy, jest niz demograficzny, warto probowac ^^ Tylko drogo jest, fakt. I powodzenia jeszcze raz!

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: