[content goes here]

dlaczego nie lubię wprowadzania kategorii empatii

Posted on: December 26, 2014

Od razu na wstępie zaznaczę, że nie jestem zwolenniczką jedzenia mięsa zwierząt przez zdrowych ludzi z krajów tzw. rozwiniętych, którzy nie muszą jeść mięsa, w związku z czym stają wobec prostego wyboru: czy chcą, żeby zwierzęta niewątpliwie i bezdyskusyjnie cierpiały tylko po to, żeby mogli jeść dania, które będą miały nieznacznie większą potencjalną pulę smaków? Moim zdaniem, jedyną racjonalną i etyczną odpowiedzią na to pytanie jest “nie”.

Co moim zdaniem jednak jest całkowicie błędnym rozumowaniem: wprowadzanie kategorii “empatii” i forsowanie za wszelką cenę identyczności wszystkich żywych stworzeń (zamiast na przykład podobieństwa).

Oczywiście, w roku 2014 nie ulega najmniejszej wątpliwości, że człowiek nie jest tylko człowiekiem, że nawet jako pojedyncze ciało żyje w symbiozie z tym, co nieludzkie: chociażby z bakteriami we własnych jelitach. Z drugiej strony, rozliczne znakomite publikacje opisały “ludzkie” zachowania zwierząt. Jest więc jasne, że klasyczne definicje “ludzkiego” w opozycji do “zwierzęcego” należy odpowiednio zweryfikować.

Jest też niewątpliwie prawdą, że wszyscy i wszystkie zbudowani jesteśmy z tych samych cząsteczek, które nieustannie krążą w przyrodzie, wobec czego nie da się powiedzieć, że niezrozumiałe jest jakieś na poły religijne uczucie ludzi, którzy są przekonani, że cały świat jest w jakiś sposób jednością.

Takie uczucie będzie zawsze jednak nie dla wszystkich dostępne. Podobnie jest z empatią.

Można oczywiście nalegać, że wszyscy jesteśmy równi i tacy sami, gdzie to “wszyscy” będzie obejmować także zwierzęta (rośliny, przedmioty). Istnieje jednak moim zdaniem ważna różnica między relacjami, w jakie człowiek potencjalnie może wchodzić (lub wchodzi, ale bardziej chciałabym mówić o tej dostępnej puli relacji) z innym człowiekiem i ze zwierzęciem (rośliną, przedmiotem). Nie chciałabym, żeby zostało to odebrane jako proste potwierdzenie odruchowego i “zdroworozsądkowego” twierdzenia, że ludzie są po prostu jacyś inni, raczej może jako jego przyczyna.

Moim zdaniem, nie sposób pominąć tej różnicy w dostępnej puli relacji, kiedy chce się stworzyć spójny i praktycznie możliwy system etycznego postępowania, przystający do współczesnych warunków życia człowieka (i zwierząt, i roślin, i przedmiotów, i materii). Nie wystarczy powiedzieć po prostu “jesteśmy tacy sami”.

Podobnie rzecz ma się z empatią. Różni ludzie mają różne poziomy odczuwania empatii (co może wynikać na przykład z relacji w jakie wchodzą z Innym/Tym Drugim – w opozycji do relacji, w jakie mogliby wchodzić) i różne poziomy natężenia reakcji emocjonalnych. Każda taka reakcja jest wewnątrz swojego pojedynczo-ludzkiego systemu właściwa, tworzenie więc z jednej określonej reakcji empatycznej czy emocjonalnej normy-wzoru postępowania jest w istocie opresyjne.

Krótko mówiąc: każdy ma prawo do takich emocji, jakie czuje, ale każdy powiedzieć wiedzieć lepiej.

Wydaje mi się, że dopiero teraz udaje mi się zwerbalizować (jeszcze niespójnie i niezgrabnie) niezgodę na różne rzeczy, która jakoś dręczyła mnie od jakiegoś czasu.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: