[content goes here]

robię to dla nauki, dla ludzkości, dla Ziemi

Posted on: December 29, 2014

(odpowiedzialność – winę – za powstanie tej notki pośrednio ponoszą jak zwykle inni, chociaż bezpośrednio kluczowa okazała się moja mania pieniackiego i nałogowego poprawiania domorosłych ekspertów od języka)

Zacznę od dwóch zastrzeżeń:

1) może się wydawać, że dopuszczenie laików do osądzania i generalizowania o języku nie stanowi takiego zagrożenia jak na przykład nie-inżyniera do budowy zbiornika retencyjnego. Uważam, że to nieprawda. Przeciętny użytkownik języka refleksje o języku ma na poziomie refleksji o naturze systemów operacyjnych u przeciętnego użytkownika Windowsa.

2) nie znaczy to oczywiście, że niespecjaliści nie powinni się wypowiadać na temat języka, którym przecież posługują się na co dzień: wierzę, że wielu z nich mogłoby podzielić się cennymi i ciekawymi uwagami odnośnie tego, czym jest język dla nich. Wiedza o funkcjonowaniu języka jako takiego, zachodzących w nim globalnych zmian i procesów, ich przyczyn i tak dalej to coś co nie jest automatycznie dostępne każdemu użytkownikowi języka tylko dlatego, że (nim) mówi.

Wielu uważa, że językoznawstwo jest nudne i niejeden filolog kończy studia z przekonaniem, że całość myśli językoznawczej zawiera się w pełnych paradygmatów podręcznikach i książkach do gramatyki historycznej. Tak jednak nie jest.

Gros procesów zachodzących w języku, takich jak zmiany diachroniczne, wśród nich zmiany semantyczne, polisemia czy zmiany związane z gramatykalizacją zostały poznane i opisane na tyle dobrze, że w wielu wypadkach można, czyniąc oczywiście niezbędne w danym przypadku zastrzeżenia, w znacznym stopniu je przewidzieć. Można by o tym pisać tak długo, podając tak wiele przykładów, że najzwyczajniej w świecie nie wiem, od czego zacząć: ale kilka najbardziej podstawowych informacji dotyczących zmian to:

– gramatykalizacja: polega na przekształcaniu jednostek znaczenionośnych w gramatykonośne, prosty przykład to czasownik pomocnicy “have” w angielskim present perfect, który stracił znaczenie związane z posiadaniem, a stał się wykładnikiem czasu present perfect (jasne, prawda?) albo czasownik pomocniczy “być” w polskim czasie przyszłym złożonym

– z różnych powodów w językach zachodzą różne zmiany fonologiczne

– zmiany zachodzące poprzez analogię: na pewno każda/każdy z was słyszał, jak ktoś mówi “poszłem” zamiast “poszedłem” – zmiana ta jest spowodowana wyrównywaniem przez analogię do regularnej formy

– i wreszcie: zamiany najczęściej i najszybciej zachodzą w jednostkach (słowach) najczęściej używanych, czego dobrą ilustracją może być na przykład wracanie pełnych rdzeni rzeczowników i przymiotników w deklinacji – w rodzaju żeńskim i w liczbie mnogiej (przykładów w różnych językach, żywych i martwych, od akadyjskiego po suahili, jest tak wiele, że nie wiem, od czego zacząć)

Wobec czego, kiedy przez notkę Ninedin trafiam na takiego zabawnego delikwenta:

Ludzi owszem, nie nauczono, bo szkoła w ogóle mało czego jest w stanie nauczyć (nie po to zresztą istnieje; polecam teksty Jacka Kobusa na ten temat). Nauczyli się natomiast sami. I akurat wymienieni wprost korwiniści nauczyli się najlepiej – odcięci na wiele lat od realnej polityki, skupili się na roztrząsaniu subtelnych problemów ekonomii i filozofii, zyskując taką wprawę w myśleniu analitycznym, że dziś typowy kuc na pierwszym roku polibudy stoi intelektualnie wyżej niż najbardziej uznani publicyści lewicowi.

(Hihihi)

Który na swoim blogu pisze że:

W rozwoju historycznym języków teoretycznie najwolniej winny zmieniać się wyrażenia najczęściej używane, najpowszechniejsze. Niewiele jest słów pospolitszych niż stało się. Skąd zatem w najnowszej polszczyźnie jego wypieranie przez zadziało się/podziało się?

W czym zawierają się następujące błędy:

1) to właśnie najczęściej używane wyrażenia zmieniają się najszybciej

2) jest dużo słów o wyższej frekwencji występowania w korpusie mówionego i pisanego języka polskiego niż “stało się” – polecam własnoręczne przeszukanie, bardzo łatwo można się przekonać, a i wyniknie z tego wiele pożytku i radości

3) wypieranie “stało się” przez “zadziało się” (nota bene: pierwsze słyszę o takim użyciu) nie stanowi zmiany czasownika “stało się”, ale jest zmianą onomazjologiczną – to jest taką, w której jakieś znaczenie zaczyna być realizowane przez inny morfem, wobec czego zastanawianie się nad frekwencją “stało się” w ogóle nie ma żadnego znaczenia

Mogę tylko mieć nadzieję, że każdy, kto radzi sobie z  tekstem nieco lepiej, niż wybitny egzegeta objawienia spisanego przez Mesjasza-Misesa zrozumie łatwo, że “zdroworozsądkowe” czy intuicyjne podejście do mechanizmów językowych naprawdę powoduje wyłącznie zamieszanie i nie wnosi żadnej dodatniej wartości poznawczej.

Advertisements

1 Response to "robię to dla nauki, dla ludzkości, dla Ziemi"

Językoznawcy są jak dzieci we mgle. Dużo gorzej sobie radzą ze swoją dziedziną niż średniowieczni alchemicy w dziedzinie chemii. To, że wybitny językoznawca o tak popularnej w tej chwili formie “zadziało się” nic nie wie, nienajlepiej świadczy o jego podejściu do przedmiotu. Język-mowa ma tyle odmian, ile grup ludzkich ich używa. Przypominam, że grupa, to 2-4 osób !!! Język jest jednocześnie spoiwem grupy, jak formą jej wyodrębnienia. Tworzy więc własne formy, tylko dla nich zrozumiałe. Te formy, ze względu na to, że komunikacja wewnątrz grup złożonych, jak i współczesna konieczność przynależności osobników do kilku grup równocześnie, jest w tej chwili obowiązującą zasadą życia społecznego, migrują i są absorbowane do języka coraz to nowych grup. Językoznawcy mogą to tylko zauważać i nadążać za tymi zmianami lub nie. To że “grupa językoznawców” stworzyła swój własny język, “żargon zawodowy”, niezrozumiały dla “zwykłego użytkownika języka”, nie oznacza, że o języku cokolwiek wiedzą. Oczywiście są pewne “stałe” elementy wynikające z charakteru dźwięków, jakie może z siebie wydobywać jednostka ludzka, ale nie o tej dziedzinie językoznawstwa w powyższej notce było.
Pozdrawiam, wysokiej samooceny i jeszcze wyższej pensji profesorskiej życzę.
P.s. dopóki mój interlokutor odbiera to co mówię w sposób przeze mnie oczekiwany, wara jakiemuś językoznawcy od tego, w jaki sposób języka używam :)))

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: