[content goes here]

o religii w majtkach, swoich i cudzych

Posted on: January 7, 2015

Wbrew pozorom, nie jestem przeciwniczką religii.
Oczywiście, jako ateistka uważam, że osoby religijne fundamentalnie mylą się. Tak samo jednak uważam, że osoby lubiące kolor żółty, w dużym uproszczeniu, nie wiedzą, co czynią.

Wiara jest dla mnie kwestią gustu – i chociaż dla poważnych wierzących i niewierzących osób może to zabrzmieć zbyt żartobliwie, uważam, że takie postawienie sprawy doskonale oddaje etyczną obojętność samej religii i jednocześnie pokazuje, że wiara sprowadza się do jakichś preferencji, dla których nie da się znaleźć wyjaśnienia (dlaczego ktoś lubi kolor czerwony?). Różni ludzie mają i najprawdopodobniej będą mieli różne potrzeby, jeśli chodzi o wiarę (lub jej brak), duchowość (lub jej brak) i ich wspólne (bądź nie) przeżywanie.

Infantylne antagonizmy, jak sądzę, ostatecznie do niczego nie prowadzą. Uważam, że jedyną sensowną drogą jest pokojowe i oparte na wzajemnym szacunku współistnienie. Wielu moich religijnych (niekoniecznie katolików, chociaż może to być default religion w Polsce, niekoniecznie chrześcijan) przyjaciół podziela moje zdanie.

Konieczny jednak jest obustronny szacunek. Wielu katolików, którzy nawet mając absolutną większość, czują się prześladowani, bo gdzieś ktoś, kogo nigdy nie widzieli, może wyznawać inną religię (albo nie wyznawać żadnej, albo być ateistą). Nie da się budować porozumienia, kiedy jakaś grupa osób, którą miałoby objąć, odbiera jako osobisty afront samo istnienie gdzieś innych osób i grup, które mają nie tylko inny światopogląd i inną praktykę życiową, ale nawet inne sposoby wyrażania tego samego albo podobnego zdania.

Właśnie dlatego tak bardzo niezbędne jest istnienie silnie laickiego państwa z jednej strony i piętnowanie fundamentalizmów religijnych jako systemów myślowych opartych na przemocy i domagających się powielania tej przemocy, zarówno w sferze publicznej i prywatnej.

Wychodząc z takich założeń, zaczęłam czytać wywiad z Teresą Kapelą z ciekawością, a potem kontynuowałam lekturę z rosnącym obrzydzeniem. Jak to możliwe, że religia i myślenie plemienne powodują, że inteligentna, przyzwoita i skądinąd pełna troski osoba bez skrupułów mówi takie obrzydliwe rzeczy?

Pani rodzice byli wierzący?

Pół na pół. Ojciec uważał się za niewierzącego, w co nigdy do końca nie wierzyłam ze względu na jego prawy charakter.

Po chwili, zapytana przez dziennikarkę, Kapela zaprzecza, że tylko ludzie wierzący mogą być prawi, ale komuś, kto by naprawdę 65tak uważał, podobne zdanie jak powyższe nigdy nie przeszłoby przez usta.

A w przypadku 11-letniej dziewczynki, która została zgwałcona przez swoich kuzynów? Też pani uważa, że powinna urodzić?

To się stało w Polsce?

Tak. Rodzice zdecydowali się na aborcję. Terlikowski napisał, że dziewczynka powinna urodzić.

To dramatycznie ciężki przypadek wynikający z rozseksualizowania naszego życia, ale z zeznań kobiet wiemy, że przerywanie ciąży też ma konsekwencje dla psychiki. Czy ta dziewczynka nie będzie większą ofiarą tej aborcji przez całe życie?

Pomijając już “czy to się stało w Polsce”, pytanie, które pokazuje dystans, jaki dzieli od rzeczywistości pobożne życzenia posłusznych biskupom katoliczek (i może jeszcze naskórkowy rasizm), nie mogę zrozumieć, jak siedem głosek sygnału dźwiękowego może spowodować tak nagłe wyłączenie wszystkich funkcji ludzkich. Pada słowo “aborcja” i znika współczujący i myślący człowiek, pojawia się dron, monotonnie recytujący pustosłowie o rozpasaniu i rozseksualizowaniu (autokorekta upiera się, moim zdaniem słusznie, że w ogóle nie ma takiego słowa).

Ale muszę coś zaznaczyć: uważam, że nie można twierdzić, iż zachowanie się kobiety nie ma żadnego wypływu na mężczyznę.

To chyba znów o pogodzie porozmawiamy, bo ja uważam, że kobieta może paradować w mini i to nie znaczy, że prosi o gwałt. Trudno mi uwierzyć, że pani uważa, iż kobiety specjalnie prowokują.

Absolutnie się z panią zgadzam. Ale pojęcie gwałtu jest w tej chwili bardzo szeroko rozciągnięte. Mówimy o gwałcie wtedy, gdy ktoś napadł na kobietę w parku, i wtedy, gdy obudzi się po randce i pomyśli, że przecież chyba jednak nie miała ochoty na współżycie.

Pani chyba żartuje.

zauważa przytomnie dziennikarka. Ale oczywiście, to nie są żadne żarty, bo w tej specyficznej odnodze katolickiej (i nie tylko, fundamentalistycznej, antyludzkiej, anty-życiowej) teologii, na osoby, które złamią seksualne tabu, powinny spaść, jak najbardziej zasłużone, wszystkie nieszczęścia. Kapela na pewno protestowałaby, gdybym tak jej przedstawiła sprawę, bo przecież teoretycznie chodzi o miłość, przebaczenie (i skromność, i spódniczki za kolana), ale co z tego, kiedy z sumy fundamentalistyczno-katolickich wypowiedzi o gwałtach i przemocy seksualnej wynika taki właśnie wniosek? Nie wątpię, że Kapela nie jest świadoma, że robi źle i że robi komuś krzywdę, i że przyłącza się do chóru głosów, dzięki którym jakiś chłopiec gdzieś teraz myśli, że właściwie co go obchodzi, że ona nie chce, ale właśnie o to chodzi: jak to się stało, że inteligentna, przyzwoita, współczująca kobieta nagle zatyka uszy i zamyka oczy?
Religia, jak wiele innych rzeczy, potrafi być obrzydliwa.

Advertisements
Tags:

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: