[content goes here]

Urhi-Teszub wychowuje się w komórce pod schodami

Posted on: April 19, 2015

Z reguły (podkreślam, z reguły) nie czytam fantasy, bo to nieodmiennie ta sama nudna sztampa: kiepskie żarty, krasnoludy, elfy, pseudośredniowieczna onomastyka o różnym stopniu pseudośredniowieczności, anglosaski sztafaż, czary, brodaci czarodzieje, głupie zaklęcia, epigoni Tolkiena i generalnie nic oryginalnego co najmniej od 1950 roku. 1950 roku przed naszą erą. Oczywiście, czasem trafi się coś naprawdę uroczego, niekoniecznie nawet ze względu na samą oryginalność pomysłu, ale na przykład dzięki dobremu wykonaniu, fortunnemu zestawieniu elementów i wysokiemu stopniowi aluzyjności (pisząc to wyliczenie miałam na myśli konkretnie Susannę Clarke). A niektóre rzeczy są po prostu piękne (Lud-in-the-Mist Hope Mirrlees). Inni autorzy potrafią zdobyć się na wybitne, piękne momenty opisu samej obcości, które jednak nie trwają dłużej niż chwilę (C.S. Lewis). Czasem z kolei ciekawość prowadzi mnie na manowce: i tak w wyniku jakiegoś dziwnego impulsu sprzed pół roku, którego motywacji nie pamiętam dobrze, znalazłam się w posiadaniu dwóch arcynudnych (z drugiej strony: może to kwestia właściwego nastroju albo nastawienia? Chociaż nie sądzę) i absolutnie nienadających się do czytania książek Williama Morrisa. Niestety, odkopywanie nieznanych arcydzieł nie zdarza się nawet w jednej setnej tak często, jak byśmy chcieli. Ale najbardziej irytuje mnie wtórność motywów i postaci i niekończąca się anglosaskość. Nawet japońskie komiksy z gatunku tych dla dojrzewających chłopców mają bardziej zróżnicowane inspiracje. Czemu osierocony główny bohater nie może się nazywać Urhi-Teszub i spędzić dzieciństwa w komórce pod schodami, w, yyy, babilońskiej dzielnicy Merkes? Czemu zamiast cesarza/króla/księcia/etc nie może pojawić się labarna? Czemu zamiast mrocznych i ponurych, pseudo-średniowiecznych rozgrywek dynastycznych nie możemy poczytać o złowrogich knowaniach Szupiluliumy, szykującego się do małżeństwa ze swoją kuzynką (?) czy siostrą przyrodnią (?) Henti, a po cichu planującego pozbawić małego (tylko młodszego czy rzeczywiście jeszcze dziecka?) księcia-następcy życia w cieniu groźnej cytadeli? Albo czemu młody Mursilis stracil głos? Albo o pełnej przygód podróży wygnanego księcia Ashur-ah-iddina poza Hanigalbat i granice znanego świata? Nie gwarantuję, oczywiście, że bym to czytała. Tylko pytam.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: