[content goes here]

czy róża luksemburg była postacią kontrowersyjną

Posted on: October 31, 2015

W trakcie pewnej (publicznej) rozmowy o nowo wydanej książce, Elżbieta Janicka, której jestem psychofanką, wyraziła zaniepokojenie, że nawet osoby, które nie powinny, jak się zdaje, ulegać dominującym w polskiej kulturze narracjom, zamiast walczyć z zastanym językiem podręczników do historii (o tym jeszcze oddzielny post!), powielają takie konwencjonalne sformułowania jak “Róża Luksemburg była postacią kontrowersyjną” (cytat przytaczam z pamięci).

Znacznie bardziej niż stosunek do dominujących i mniejszościowych narracji, oficjalnej historii polski po 1989 i tak dalej, szczerze mówiąc, irytuje mnie samo słowo “kontrowersyjny”. “Kontrowersyjny” nic przecież nie znaczy. Określenie kogoś “kontrowersyjną postacią” to nic innego jak lenistwo umysłowe (nie tych konkretnych autorek konkretnej książki, ale w ogóle, w języku polskim – i w każdym innym języku, gdzie słowo to funkcjonuje w podobny sposób). Każdy może kontrowersyjny: tak samo Hitler, Kopernik i Maria Curie. Opatrując kogoś przymiotnikiem “kontrowersyjny” wysyłamy taki komunikat:

Pośród zwolenników wyciągania oczywistych i natrętnych lekcji moralności z historii wielu jest takich, którzy odczuwają niepokój, kiedy przez jeden akapit nie otrzymują jasnych komunikatów na temat tego, jak mają oceniać jakąś postać (chociaż najczęściej przyswoili sobie jakieś oceny już wcześniej; żeby nie wypaść z wprawy potrzebują jednak nieustającego potwierdzania tego, co powinni myśleć). Nie do końca zgadzam się z ich uproszczoną, wyjętą z kontekstu i poddaną dominującej ideologii ocenie jakiegoś zjawiska lub osoby. Co jednak jeśli bez podania odpowiedniej oceny w ogóle nie będą chcieli ze mną rozmawiać? Trzeba coś dopisać. To niech będzie “kontrowersyjny”; mi pozwoli otwarcie nie deklarować się po żadnej stronie sporu, a dodatkowo może udobrucham jakoś domagającego się oceny czytelnika.

Mam jednak wrażenie, że ważniejsze powinno być uczenie czytania historii (w każdym możliwym znaczeniu). Kładłabym nacisk raczej na przyzwyczajanie czytelników i czytelniczek do tego, że opowieści o przeszłości powinno się najpierw czytać w ich własnym kontekście. Czy nie byłoby lepiej napisać chociażby, że ktoś “spowodował skandal, bo”? To na pozór silniejsze od “kontrowersji” wyrażenie, ale umieszcza wydarzenia w ich właściwym momencie i sytuacji. Czemu nie możemy pisać o reakcji współczesnych na jakąś osobę (niekoniecznie będzie to reakcja, jaką dzisiaj byśmy popierali i popierały, ale właśnie o to chodzi), tylko używać pseudosłów w rodzaju “kontrowersji”? Z jednej strony to naiwne pytanie, bo “kontrowersje” i “kontrowersyjny” to ulubione określenia w dziennikarskiej papce portalowej, trudno więc oczekiwać, że nie przenikną do naszego języka. Ale jeśli chce się pisać historię, także (a może zwłaszcza?) dla szerszej publiczności, trzeba się poważnie zastanowić, czy bardziej chce się pokazać “teraz”, ukryte pod cienką warstwą patyny przeszłych wydarzeń, czy właśnie “kiedyś”.

Kiedy piszemy, że ludzie umierali kiedyś na obecnie uleczalne choroby, komuś, kto nie wie, dlaczego tak było, wystarczy opowiedzieć, że nikt nie wynalazł jeszcze antybiotyków i szczepionek. Wydaje mi się, że podobnie należało by wyjaśniać inne tła i konteksty, bez uciekania się do “kontrowersji”.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: