[content goes here]

Archive for December 2015

[porzucam numerowanie wg. rozdziałów, bo te rozdziały mają części i podrozdziały, wobec czego, żeby zachować wierność względem oryginału, musiałabym wprowadzić system 1-1-1 etc., co byłoby nudne i męczące]

3

Tokuko zmarła w wyniku zatrucia chlorkiem rtęci. W ciągu dnia bardzo bolała ją głowa, więc Sadako, średnia córka, zaproponowała jej lek przeciwbólowy (jeśli nie mylę się w tłumaczeniu, a raczej się nie mylę, to była to antypiryna, wynaleziona w 1887 roku), który wcześniej w ciągu tygodnia dostała od lekarza rodziny, Kizawy. Sadako wysłała do apteki z receptą jedną ze służących, Sadę Yasuko. W ciągu wieczora Sadako i jej narzeczony, Date, kłócą się z Tokuko, ale potem Sadako wręcza matce antypirynę. Ponieważ śledztwo wykazuje, że w aptece przygotowano właściwe lekarstwo, Fujieda (i, oczywiście, policja) stają wobec konieczności wyjaśnienia, kiedy i w jakich okolicznościach antypiryna zamieniła się w chlorek rtęci. W Japonii 1931 roku, dodajmy, chlorek rtęci jest substancją regulowaną, więc nie może go pozyskać byle kto. Sprzedaż toksycznych związków chemicznych jest rejestrowana.

Hiroko słyszy ostatnie słowa matki: “Sadako…” i sugeruje, że Sadako nie jest jej prawdziwą siostrą. W związku z małżeństwem Sadako i Date Masao, głowa rodziny, Akikawa Shunzou, planował oddać młodej parze jedną trzecią swojego majątku, co byłoby niesprawiedliwym pominięciem pozostałej trójki rodzeństwa (najstarszej córki, Hiroko; najmłodszej córki, Hatsue; a przede wszystkim jedynego syna, zaledwie piętnastoletniego Shuntarou, który zgodnie z japońskim prawem jako mężczyzna powinien być głównym dziedzicem całego majątku i “domu“). Tokuko była temu przeciwna i w dzień przed śmiercią domagała się od Sadako i Date Masao zerwania zaręczyn. Hiroko mówi, że słyszała, jak matka krzyczy do ojca, że nie można oddać tak wielkiej części majątku dwójce ludzi, których pochodzenie jest nieznane, ale Fujieda zauważa, że Sadako jest bardzo podobna do Shunzou, więc mogłaby być jego nieślubnym dzieckiem, przyjętym do rodziny.

Powtarzają się dziwne listy i dziwne telefony. Do detekywów, policji i  Akikawy Shunzou przychodzą listy z pogróżkami w znanej nam już kopercie z czerwonym trójkątem. Tajemnicze telefony, w których słychać głos należący może do kobiety, może do mężczyzny, niepokoją Fujiedę.

Akikawa Shunzou wzywa jeszcze jednego detektywa, rywala Fujiedy, Hayashidę, którego cechą charakterystyczną są wąsy a la Kaiser Wilhelm II. Szybko okazuje się, że te wąsy te istotnie lepiej leżałyby na twarzy cesarza niż samego Hayashidy. Jak mówi Fujieda, Hayashida nie wychodzi z domu bez wąsów, bo nie chce, żeby przestępcy znali jego prawdziwą twarz.

W noc morderstwa Hiroko czyta w łóżku kryminał – “The Greene Murder Case” S. S. Van Dine’a. Zdaniem Fujiedy, zwyczajna kobieta, istota słaba i strachliwa, nie czytałaby kryminału w sytuacji, kiedy jej i jej najbliższym grozi tajemniczy prześladowca. Hiroko mówi, że szybko zgadła, kto jest sprawcą morderstw w książce – Ada Greene, adoptowana córka – nie można ufać obcym, których przyjmuje się do rodziny.

W związku z tym Fujieda zaczyna podejrzewać Hiroko.

W sprawach kryminalnych należy podejrzewać najpierw tego, kto odniesie z popełnionego przestępstwa korzyść, mówi Ogawa, Watson do Fujiedowego Sherlocka. Tak, odpowiada Fujieda, ale należy podejrzewać też tego, kto odniesie korzyść z tego, że podejrzewamy tego, kto odniesie korzyść.

Rodzina Akikawa jest abnormalna, mówi Fujieda. Tokuko i Shunzou śpią w oddzielnych pokojach, a wieczorem żona zamyka przed mężem drzwi sypialni na klucz. Sadako i Hiroko po cichu nienawidzą się, Tokuko i Shunzou kłócą się nieustannie o przyszłość Sadako i Date, o którym z kolei wiadomo, że rodzina Akikawa sprawuje nad nim opiekę, ale nie wiadomo, skąd się wziął, czy jest jakimś dalekim krewnym czy kimś zupełnie innym. Prześladowany od ponad roku tajemniczymi listami Shunzou staje się coraz bardziej nerwowy, bierze środki nasenne i każe wszystkim uważać i wystrzegać się nieznanego niebezpieczeństwa.

Poza tym, nie wolno ufać pięknym kobietom.

Tymczasem tajemniczy sprawca zapowiada następny atak na pierwszego maja (Tokuko została zamordowana siedemnastego kwietnia). Fujieda i Hayashida za najpilniejszą swoje zadanie, mające pomóc w ustaleniu, kiedy antypiryna zmieniła się w chlorek rtęci, uważają dokładne przesłuchanie Sady Yasuko, która mogła gdzieś zatrzymać się po drodze z apteki do domu albo z kimś się spotkać. W ciągu następnych dni to przede wszystkim ona będzie przesłuchiwana przez obu detektywów i policję.

Dwudziestego kwietnia odbywa się pogrzeb Tokuko. Dzięki staraniom Shunzou, bogatego przemysłowca, śmierć jego żony zostaje w gazetach opisana jako tragiczny wypadek, ale krewni przybyli na uroczystość nie chcą zostać na noc w ponurym i podejrzanym domu. Cały czas przesłuchiwana jest Sada Yasuko, kolejno przez policję i obu detektywów (którym, dodajmy, policja i władze pozwalają na wszystko, w tym branie udziału w przesłuchaniach i postępowaniu dowodowym, zapewniając jednocześnie dostęp do raportów z sekcji zwłok i tak dalej. Hamao uzasadnia to po pierwsze sławą obu detektywów, a po drugie tym, że Fujieda jest byłym prokuratorem i z czym ma w policji i w sądzie mnóstwo znajomych. Nie muszę chyba wspominać, jakie to doskonałe warunki dla starzejącego się mizogina, żeby wmanewrować niewinną dziewczynę w morderstwo. I tak, to o panu mówię, panie Fujieda!).

Wreszcie, ma miejsce następna zbrodnia.

Advertisements

Hamao Shirou, Satsujinki

[Spoilery dotyczące książki, której nigdy nie przeczytacie, jeśli nie umiecie japońskiego i pewnie jakiejś klasyki zachodniego kryminału sprzed 80-120 lat]

“Satsujinki” (“Morderca” albo “Morderczyni”) to napisana w 1931 (o ile nie mylę się w przeliczaniu kalendarzy) książka Hamao Shirou. W gruncie rzeczy nie wiem, jak w tym czasie wyglądał świat kryminałów na Zachodzie, ale w Japonii powieści detektywistyczne od kilku lat osiągały szczyty popularności, a w tle toczyła się dyskusja o konwencjach, ograniczeniach i zasadach rządzących gatunkiem. Motywy w japońskich powieściach detektywistycznych od samego Edogawy Ranpo po najróżniejszych pomniejszych autorów bardzo często zapożyczane były z produkowanych miejscowo albo masowo tłumaczonych z języków zachodnich książek kryminologicznych czy lepiej “kryminologicznych” (na przykład Lombroso czy von Krafft-Ebing) i sensacyjnych opowieści o prawdziwych przestępstwach (w samym “Satsujinki” wymienieni są chociażby Constance Kent i George Smith). Sprawcy niezliczonych morderstw i kradzieży opisywanych na stronach takich czasopism jak “Kingu” czy “Shinseinen” najczęściej rekrutowali się spośród różnych klas osób niepożądanych: “dewiantów” w rodzaju homoseksualistów, nimfomanek, sadomasochistów i sadomasochistek etc., nieślubnych synów i córek, adoptowanych dzieci z wrodzonymi skłonnościami do zbrodni, odziedziczonymi po “prawdziwych” rodzicach, i tak zwane wtedy (na szczęście teraz już nie) “mieszańce”, czyli osoby pochodzące ze związków między osobami różnych ras. Dyskusje dotyczące powieści detektywistycznej skupiały się także na tym, jaki sens ma pisanie w taki właśnie a nie inny sposób, poprzez chociażby uciekanie od problemów związanych z tworzeniem skomplikowanej zagadki w rejony rozmaitych patologii. Nie bez znaczenia była też erotyzacja kobiecego ciała w różnych konfiguracjach powieści detektywistycznej: jako femme fatale uwodzącej detektywa, a w ukryciu dążącej do jego upadku, jako drżącej i bezradnej ofiary, prześladowanej przez niewidzialnego i wszechobecnego (przyszłego) sprawcę, a wreszcie jako ułożonego w wabiącej widza lub czytelnika trupa. Z tym wszystkim wiązały się oczywiście zupełnie pseudonaukowe z obecnego punktu widzenia rozprawy o naturze przestępczości u kobiet, takie jak twierdzenia, że Takahashi Oden, skazana na śmierć w 1879 za zabójstwo zamożnego kupca, miała niezwykle wielką łechtaczkę, przypominającą z wyglądu penis, co miałoby rzekomo wyjaśniać jej przestępcze skłonności.

Do tych wszystkich dyskusji nawiązuje, często krytycznie (chociaż jest to rodzaj krytyki, który często z bardziej naszego punktu widzenia powoduje nierzadko jeszcze większe problemy) Hamao w swojej powieści. Nie jest on w żadnym razie autorem wybitnym, więc z góry wiadomo, że udało mu się pokonać całkowicie – czy właściwie nawet częściowo – uprzedzenia typowe dla jego epoki, ale to nie szkodzi. Dzięki temu lektura jest jeszcze ciekawsza.

Tyle tytułem wstępu.

[Bardzo ciekawą książkę o najstarszych japońskich kryminałach napisała Sari Kawana – Murder Most Modern – jeśli ktoś ma chwilkę, bardzo polecam!]

Rozdział 1

Ekspozycja: pojawia się detektyw Fujieda Shintarou, od początku opisany przez autora jako mizogin (to ważne!). Fujieda ma około czterdziestu lat, jest kawalerem i mieszka z matką. Pojawia się Akikawa Hiroko, która zaniepokojona tajemniczymi listami w kopertach z trójkątną, czerwoną pieczątką, które otrzymuje jej ojciec, a potem z kolei jego niepokojącym zachowaniem, szuka pomocy u znanego prywatnego detektywa. Ogawa, będący Watsonem Fujiedy, poświęca opisowi Hiroko około strony. Fujieda mówi, że piękne kobiety zawsze kłamią.

Rozdział 2

Pierwsze morderstwo. Matka Hiroko, jej dwóch sióstr i brata zostaje otruta. Rodzina Akikawa jest “dziwna”. Między sypialnią Tokuko a jej męża są drzwi, które ta pierwsza co noc zamyka na klucz. W noc morderstwa Sadako, średnia córka, i jej narzeczony, Date Masao (adoptowany przez pana domu), kłócą się z Tokuko, która jest przeciwna ich małżeństwu. Fujieda podejrzewa Hiroko i służącą.