[content goes here]

Archive for March 2016

Tak naprawdę to tylko złośliwość, bo Natsume Souseki znał się na nauce bardzo dobrze, śledził nawet najnowsze artykuły w naukowych czasopismach o fizyce (pewnie nie tylko, ale akurat na to dysponuję Uwiarygadniającym Cytatem).

Ale do rzeczy! Nagayama Yasuo, autor “Ougai no okaruto, Souseki no kagaku” pisze, że drwiny z nauki pojawiają się w pisarstwie wielu autorów okresu Meiji, bo w Japonii zachodzi wtedy intensywna modernizacja i intelektualiści, którzy wcześniej mogli zrozumieć cały świat i wszystkie rządzące nim reguły, nagle znajdują się w diametralnie odmiennej sytuacji. Żarciki dotyczące fachowego żargonu i dziwacznych tytułów prac naukowych miałyby więc wynikać z bezradności, jaką przeciętny czytelnik, jeśli nie autor, miałby odczuwać wobec przytłaczającego ogromu wiedzy i drobiazgowej specjalizacji, jaka zaszła w poszczególnych dziedzinach nauki. Nie jestem pewna, czy do końca mnie to przekonuje, ale fragmenty zebrane z dzieł Sousekiego są niewątpliwie czarujące.

Jeden z bohaterów “Jestem kotem”, Mizushima Kangetsu, zostaje opisany przez narratora jako “obiecujący młody fizyk”. Wśród jego prac wymienione są następujące tytuły:

“Dynamika strangulacji”, “Ruchy ciał niebieskich na podstawie stabilności żołędzia”, “Wpływ promieniowania ultrafioletowego na aktywność elektryczną gałek ocznych żaby”

W “Sanshirou” znajduje się następująca scena, w której tytułowy bohater odwiedza pracującego nad eksperymentem Nonomiyę:

Rozejrzał się po pokoju. Na jego środku stał wielki podłużny stół z dębowego drewna.  Położono na nim jakąś skomplikowaną, pełną drutów maszynerię, a obok umieszczono szklaną misę wypełnioną wodą. Jakby porzucone, znalazły się tam jeszcze dłuto, nóż i muszka. Po przeciwnej stronie pokoju, w kącie, stał podest z granitu, na prawie metr wysoki, na którym spoczywał misterny mechanizm wielkości puszki pikli fukujinzuke. Sanshirou zauważył dwie dziury, wycięte na puszce z boku. Coś się w nich świeciło jak oczy wielkiego węża. Nonomiya zaśmiał się i powiedział, oczywiście, że się świecą, po czym wyjaśnił, jak następuje (…)

Mori Mari pisze, że Maupassant pisze, że woda żyje. U Sousekiego żyje maszyna.

[Wybaczcie fatalne tłumaczenie! Nie umiem, mimo wielokrotnie ponawianych i usilnych prób, tłumaczyć Sousekiego, po prostu do siebie nie pasujemy]

 

Advertisements