[content goes here]

Menady

Posted on: December 10, 2016

Wysokie są góry i mroczne, i wielkie, głębokie doliny, rwące strumienie. W tyle, w przedzie, trąby dzwonią; wszystkie wraz odpowiadają rogowi. Menady pędzą z włosem rozwianym i  satyrowie zgniewani i strapieni. Nie masz jednego, który by nie płakał i nie zawodził. Proszą Ziemię, by chroniła Eurydykę,  aż wszyscy oni nie przybędą pod bramy Hadesu; wówczas razem będą go bili. Na co modły? Nie zdały się na nic. Zapóźnili się, nie zdążą już na czas.

Wreszcie zatrzymały się pod bramą piekieł i jęły walić w nią pięściami, aż wystraszyły Cerbera ze wszystkim jego trzema głowami, a Erynie ciekawie wychyliły się z okien swoich podziemnych sypialni, zobaczyć, o co tyle hałasu. Szelest firanek dotarł aż do wdzięcznych uszu Persefony, we wianku ze zwiędniętych kłosów pszenicy, z palcami zaróżowionymi od soku podziemnych granatów, czerwonych jak krew, soczystych jak mord, słodkich jak zemsta.

***

Menady patrzyły na góry, na pola. Tylu Orfeuszów widziały leżących bez życia, że śmiały się i śmiały radośnie siedem dni i siedem nocy nad krwawą górą trupów: „Dzikie menady, piękne bachantki, niech wino zrosi wasze usta! Niech wpuści dusze was wszystkich do raju! Niech je położy między swoje święte kwiaty! Nigdy nie widziałem lepszych od was kobiet. Tak długoście bez wytchnienia spieszyły na pomoc potrzebującej, zdobyłyście dla Eurydyki wolność i spokój. Ziemia was żywiła na swoje szczęście. Ziemio helleńska, jesteś lubym krajem; w tym dniu najpyszniejsze uświetniło cię zwycięstwo! Piękne menady, dzikie bachantki, widzę oto, jak tańczycie dla mnie i mogę tylko się przyłączyć; niech Księżyc na was świeci, ona co nigdy nie skłamała. Eurydyko, siostro, teraz już możesz ruszać na wędrówkę z nami. Będziemy żyć z pieśnią na ustach, jak długo starczy tchu. Towarzyszki, weźmy się do bicia dalej!”.

***

Bitwa jest cudowna; staje się coraz zażartsza. Bachantki walą krzepko i wściekle. Przecinają pięści, boki, krzyże, przeszywają odzież do żywego ciała i krew płynie jasnym strumieniem po zielonej trawie.

***

Bitwa jest cudowna i wielka. Menady walą ciemnymi kopiami. Gdybyście widziały tyle cierpień, tylu Orfeuszy nieżywych, rannych, lutni połamanych! Leżą kupami, twarzą ku niebu, twarzą ku ziemi.

 

[“Pieśń o Rolandzie” w tłumaczeniu Tadeusza Boya-Żeleńskiego]

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: