[content goes here]

Fanfik 5 (Siostra lwie serce postanawia umrzeć)

Posted on: January 27, 2017

Przypomniała sobie swoją młodość, kiedy grała w koszykówkę, miała długie nogi i silne ręce, a mężczyźni golili dla niej głowy, dawali się aresztować na wyprawach po nazistowskie diamenty i uciekali przed nią na inne kontynenty: do Australii, i jeszcze dalej, gdzie pożerały ich krokodyle, szkorbut, nuda i jadowite mrówki.

Czemu teraz jest inaczej?

W liceum jednym pocałunkiem umiała zbudzić Królową Śniegu ze stuletniego snu, jednym spojrzeniem zagotować wody w uwięzionym pośród lodu jeziorze, kiedy się dąsała, a gdy się rozgniewała, rzeki omijały ją szerokim łukiem i słońce chowało się za chmurami. Ziemia drżała z każdym jej krokiem: podłoga kruszyła się pod stopami.

Co poszło nie tak?

Potrafiła czekać cierpliwie, aż nos porastał jej mchem, pająki tkały pajęczyny między palcami, a we włosach gniazda wiły ptaki. W ciepłe dni wychodziła na spacery, w zimne dni chuchała na ręce ognistym oddechem, w czasie deszczu błoto mlaskało pod jej butami. W drodze na przystanek pogwizdywała z rękami w kieszeni, w letnie noce oddychała głęboko wilgotnym, wieczornym powietrzem, rano zimą malowała rybki na białym od pary oknie i wiedziała, że wszystko jest dobrze.

A potem coś mignęło i odmieniło się, i została wiecznie zapłakaną kobietą bez zmywarki i z przewróconym fikusem.

Najchętniej zanurzyłaby twarz w całym wiadrze okropnego różu do policzków albo zamieszkałaby w zmywarce, w cieniu paprotek i filodendronów, aż wszystko będzie znowu tak, jak wcześniej.

Przypomniała sobie, jak spojrzała ze smutkiem na swoje mniejsze dziecko i pomyślała, że kłamstwa nauczyło się od ojca. Ale przecież to ona sama wykrętami i oszustwem wymigiwała się od sprzątania, żeby móc dłużej biegać za piłką i drwiącymi uśmieszkami i obiecującymi spojrzeniami wywabiała nieśmiałe dziewczyny na parkiet na zabawach szkolnych. Jeszcze w liceum pochlebstwem i kłamstwem skłoniła starą smoczycę do oddania jej całej góry złota, a czarnowłosego Karolka, żeby do świtu siedział z nią nad samotną butelką mleka i rozmawiał.

Jeśli nikt nie uciekł jeszcze przed narracyjną koniecznością, to ona mogła być pierwsza.

Włożyła do plecaka tylko najbardziej potrzebne rzeczy: paczkę chusteczek, książkę o siostrach, Laurze i Iris, parasolkę i bilet miesięczny.

W ciemnym barze na skrzyżowaniu Roosevelta i Dantego czekała już na nią Eurydyka.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: