[content goes here]

Posts Tagged ‘dziki

Najpierw była część teoretyczna: pokazywali nam, jak budować mury, fosy i okopy, a wszystko na niewielkiej zielonej tablicy. Największą biegłość szybko osiągnął Ryłonóg, który niezwykle zręcznie, jak na dzika, posługiwał się kredą, dziarsko wymachując nią swoim zakręconym ogonkiem. Potem poszliśmy do lasu.

Tutaj Ryłonóg nie radził sobie już tak dobrze: ciągle rozpraszał go odruch rycia za żołędziami. Wreszcie z zarośli wyszliśmy na polanę. Tam ćwiczyliśmy kontakt, atak, masakrowanie borówek, co zrobić jak ciebie atakują, co robić, jak cię atakuje Specnaz (uciekać w krzaki, nie patyczkować się). Tylko nie mieliśmy amunicji, więc wydawaliśmy odgłosy strzałów.0

Krzyczeliśmy: jeb, jeb, jeb. Ryłonóg wpadł jednak szybko na genialny pomysł używania żołędzi: i po chwili wszyscy rzucaliśmy w siebie tymi pysznymi pociskami w czapeczkach.

Najważniejsze, żeby właściwie reagować, jak ktoś trzyma broń jak worek kartofli: na przykład: kontakt – przód – przecięcie. Kartofle są bowiem bardzo pożywne i szkoda, żeby się marnowały.

Potem bobrzyca Warga symulowała atak Specnazu: padła na ziemię i turlała się ze śmiechu, z każdym obrotem puszczając serię z AK-47 (Ryłonóg uważa, że to kiepska broń i że żołędzie lepiej puszczać z przenośnej miotni palczastej, to jest z ręki). Trzeba było paść na ziemię, celować i krzyczeć jak najgłośniej jeb, jeb, jeb. Niby odeprzeć atak wroga.

Potem musieliśmy jeszcze sprawdzić, które żołędzie są czyje i kto miał najwięcej trafień.

Na koniec był wykład lisa Studzienki. Opowiadał, że mamy przecież pewność lub prawie pewność, że wojna nastąpi i jeżeli się na nią nie przygotowujemy, to jesteśmy głupi, a my wszyscy pilnie notowaliśmy. Chodzą słuchy, że zagrożenie ze Wschodu jest niewielkie, a w każdym razie nie od strony Rijadu, gdzie na pustyni podobno znaleziono złoże diamentowych światłowodów. Tak naprawdę zagrożenie dużo większe jest z Zachodu, bo za chwilkę będziemy graniczyli z kalifatem Niemiec i od tej strony powinniśmy się bronić.

To rzekłszy, Studzienka powołał się na swoje tradycje rodzinne: kołnierz z jego pradziadka należał do samego Marszałka!