[content goes here]

Posts Tagged ‘obsessive antiquarianism

Lubimy (generyczne, bezosobowe my) pisać, że w Polsce nastało średniowiecze, a rządy ponury mężczyzn w błyszczących ornatach cofnęły nas głęboko w przeszłość. Zawsze zastanawiam się, skąd biorą się takie szacunki i jak dokładnie policzyć słoje drzew, żeby dowiedzieć, ile dokładnie lat przeszliśmy z powrotem w stronę wielkiego wybuchu
(oczywiście, za wszystkim stoi tylko powszechne skojarzenie ze średniowieczem jako wiekami ciemnymi, co jest jednocześnie dyskusyjne i jednocześnie nie, ale też dużo mniej interesujące, niż perspektywa wykorzystywania Polski jako wehikułu czasu – i czy możemy przenieść się wreszcie w 2017 przed naszą erą? Pozdrawiam, gorąco zainteresowana)
a ile po prostu staliśmy w miejscu, aż to miejsce, znudzone naszymi skwaszonymi minami i smrodem gotowanej kapusty
(no, dajcie spokój, nie ma czego bronić, same wiecie)
postanowiło trochę odsunąć się na bok, żeby nie wyglądać jak znajoma tych dziwnych ludzi.

Ale wracając do tematu
(który oczywiście jest bardziej złożony, niż mogę pokazać z króciutkim tekście nudnej obsesjonatki z internetów, której nikt nie czyta; dłuższy nawet, niż by się dało to streścić w moim własnych godzinnym monologu, wspieranym prezentacją bibliograficzną w PowerPoincie. Więc proszę, nie ignorujcie złożoności problemu, kiedy pomijam ją dla zaimplementowania wyższego poziomu czytelności/czytalności)
wracając do tematu, nie wiem, czy nie jeden człowiek średniowiecza nie zrobiłby wielkich oczu, słuchając, co mają kobietom do powiedzenia mężczyźni, których nazwiska litościwie przemilczę, bo przecież nie warto ich przypominać.

W pierwszej połowie XIV wieku gdzieś we Francji anonimowy autor wkłada w usta pozytywnego bohatera swojego romansu następującą kwestię:

Zachowywaliśmy się bardziej podle niż dzikie zwierzęta i ptaki, którym nie dana jest władza rozumu. Wszelkie samce zwierząt i ptaków traktują swoje samiczki z szacunkiem – nie zmuszają ich siłą do spełniania swych lubieżnych żądań. Ale (…) my, którzy obdarzeni zostaliśmy błogosławieństwem rozumu, najszlachetniejsze stworzenia Pana naszego, Boga, zachowaliśmy się bardziej niegodnie, niż najpodlejsze z istot zapełniających ziemię. Kiedy Natura kazała wszystkim stworzeniom rozmnażać się, spółkując, jej pragnieniem było, mężczyzna, choć większy i silniejszy, traktował kobietę z szacunkiem jako równą sobie, choćby miałaby być mu posłuszna. W tym celu Natura ustanowiła najszlachetniejszą z zasad: że kobieta ma prawo sama rozporządzać swoim ciałem, a mężczyźnie nie wolno używać przeciw niej przemocy. I żeby ochronić wolność kobiety, Natura wprowadziła prawo zgody.

[(…) we’ve been behaving more basely than beasts and birds who are not endowed with the power of reason. All male animals and birds treat their females with respect – they don’t force their lustful will upon them! But (…) we who are supposed to be blessed with reason, the noblest creatures the Sovereign God has made, have behaved more basely than the lowest things that copulate on Earth! When the god of Nature made all the creatures that procreate by coupling, his wish was that, although the female should be obedient to the male and the male should be the stronger and more imposing, the male shouldn’t treat the female with disrespect or contempt but should honour her as his equal. And so the god of Nature established this most noble condition: that the female should have the rule of her own body, and the male should not use force against her will. And to ensure the female’s freedom, the god of Nature instituted safeguard known as consent. — 2011: 80 in Perceforest. The Prehistory of King Arthur’s Britain, trans. Nigel Bryant]

To ile lat jesteście w przeszłości, Polacy?